środa, 30 września 2020

 Cześć, z tej strony Dominika!  Znacie to uczucie, gdy postanawiacie przeżyć przygodę życia wbrew przeciwnościom losu? Ja znam i chciałabym się z Wami ów przygodą podzielić.

Mianowicie na okres wakacji 2020 zdecydowałam się wyjechać do Włoch, na wolontariat, z Europejskiego Korpusu Solidarności. Uczestniczyłam w krótkoterminowy projekcie “Europe for Solidarity”, którego  głównym celem była promocja europejskiej solidarności poprzez wzmacnianie spójności społeczności Nursji. Nasze działania były o tyle ważne, bo odnosiły się do mieszkańców miejscowości, w której doszło do trzęsienia ziemi w 2016 roku. I wiecie, bez cienia przesady stwierdzam, że był to czas niezwykle piękny, pełen samorozwoju, jak i solidarności z drugim człowiekiem. 

Przed przyjazdem na wolontariat nie miałam wielkich oczekiwań wobec organizacji przyjmującej – KORA Associazione – jak i wobec samego projektu – Europe for Solidarity. Po prostu posłuchałam swojej intuicji, która po raz kolejny mnie nie zawiodła, pozwalając przeżyć niesamowitą przygodę.

W związku ze światową sytuacją epidemiologiczną na świecie, pierwsze dwa tygodnie wolontariatu spędziliśmy na edukacyjnej farmie La Buona Terra wraz z innymi wolontariuszami organizacji KORA. Żyjąc razem, wspólnie gotując posiłki, piekąc chleb, zbierając lawendę, ucząc się tworzyć wideo, i wiele innych. Nawiązaliśmy silne więzi, wzajemnie się inspirując oraz wspierając. Poza tym uczestniczyliśmy w zajęciach z edukacji nieformalnej, co w następstwie pozwoliło nam na przygotowanie warsztatów dla mieszkańców Nursji. Ponadto był to także dla mnie intensywny czas powrotu do nauki języka włoskiego.

Gdy dwa, magiczne tygodnie nad jeziorem Trasimeno dobiegły końca, ruszyliśmy do Nursji, na południu regionu Umbria. Miasteczko położone w parku narodowym Monte Sibilini zauroczyło mnie od pierwszego wejrzenia, zaś skala zniszczeń spowodowanych przez trzęsienie ziemi w 2016 roku dała motywację do działania. 

Już drugiego dnia po przyjeździe zaczęliśmy naszą pracę. Odwiedziliśmy Monello, przedszkole, w którym udzielaliśmy się w dwóch grupach wiekowych (3-5 oraz 6-10). Co więcej zapoznaliśmy się z grupą osób niepełnosprawnych, z którymi także mieliśmy przyjemność współpracować. Ponadto zorganizowaliśmy plan działania w social mediach, jak i zajęć pozalekcyjnych dla dzieci, tj. warsztaty języka angielskiego. 

Następne tygodnie upływały w podobnym rytmie – każdy z wolontariuszy pracował rano oraz po południu. Poza tym pomagaliśmy w organizacji wydarzeń kulturalnych – Estate Nursina 2020 - podczas których odpowiedzialna byłam za relacje fotograficzne. 

A jako że nie samą pracą człowiek żyje, wiele czasu spędzaliśmy na integrowaniu się w grupie, organizując m.in. poniedziałkowe wieczory z pizzą, wypady w góry, czy imprezy w stylu karaoke. Co więcej w wolne weekendy wspólnie poznawaliśmy najpiękniejsze zakamarki regionu, tj. Perugia, Asyż, Spoleto czy jezioro Fiastra.


Udział w projekcie był dla mnie niezapomnianą lekcją życia, za którą jestem bardzo wdzięczna. 

Przede wszystkim mieszkając w kontenerze, wybudowanym pierwotnie dla osób poszkodowanych przez trzęsienie ziemi, a także mając codzienny kontakt z ofiarami tego zdarzenia, uświadomiłam sobie o najważniejszych wartościach w życiu. Przestałam przejmować się mało istotnymi problemami doczesnymi, kładąc nacisk na kolekcjonowanie wspomnień oraz doświadczeń, a nie rzeczy materialnych. 

Współpraca z osobami niepełnosprawnymi bardzo pobudziła mnie emocjonalnie. Przypomniała, jak mały gest, serdeczność wobec drugiej osoby jest ważnym elementem współistnienia w społeczeństwie. Jednym uśmiechem czy słowem możemy zdziałać cuda, a niestety we współczesnym, zabieganym świecie szybko zapominamy o ludzkiej życzliwości.

Poza tym obserwacja opiekunek grupy osób niepełnosprawnych zmotywowała mnie do pracy nad swoją cierpliwością i empatią.

Po raz kolejny okazało się, że mowa ciała może dużo więcej powiedzieć niż słowa, szczególnie podczas aktywności z dziećmi. Uważam, że praca z Nimi jest bardzo ważnym doświadczeniem, bo odblokowuje w nas, dorosłych pewne mechanizmy funkcjonowania w społeczeństwie. Bawiąc się z dziećmi, obserwując je, sami możemy znów poczuć się jak kilkulatki, które nie wstydzą się zadawać pytań (nawet z pozoru banalnych), bycia spontanicznymi i ciekawymi drugiego człowieka. Poza tym uświadamia, iż najłatwiejsze rozwiązania potrafią być najlepszymi. 

Zyskałam również niezwykle cenne doświadczenie zyskałam również w dziedzinie fotografii. Chciałabym w przyszłości przekłuć moją pasję na pracę, dlatego możliwość pracy podczas wydarzeń kulturalnych pozwoliła mi na podszkolenie warsztatu i poszerzeniu swojego portfolio. 

Nie mogłabym pominąć lekcji tolerancji oraz solidarności zaczerpniętej z możliwości mieszkania, pracowania, a także spędzania wolnego czasu w międzynarodowym towarzystwie. Każda osoba z naszej czternastki była tolerancyjna i otwarta na świat. Od każdej z nich mogłam się wiele nauczyć, zainspirować na przyszłość i znów mocno uwierzyć w ideę solidarności. 

Myślę, że wszystko w życiu dzieje się po coś. Nawet jeśli plany biorą w łeb i wydaje się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko nam, warto uwierzyć, że za kolejnym zakrętem czeka nas coś niesamowitego. Dlatego gdy koronawirus zatrząsnął moim światem, spokojnie postanowiłam poczekać na dobry moment. I jestem wdzięczna za udział w projekcie, który był dla mnie przepiękną przygodą oraz źródłem wiedzy. Tym bardziej się cieszę, że miał on miejsce we Włoszech, w kraju, który uwielbiam nie tylko za jedzenie, ale i kulturę, mentalność, historię oraz język. Grazie mille!






czwartek, 12 marca 2020

,,Przebudzenie" Polak nominowany kategoria World Press Photo

O tytuł Zdjęcia Roku w tym momenci walczy sześć fotografii. Ich autorami są:
Farouk Batiche (Algieria),
Mulugeta Ayene (Etiopia),
Yasuyoshi Chiba (Japonia),
Ivor Prickett (Irlandia),
Nikita Teryoshin (Rosja),
Polak Tomek Kaczor.  

,,Zrobiłem to niemal w ostatniej chwili. To pierwszy konkurs fotograficzny, do jakiego się zgłosiłem". - przyznaje autor. 

World Press Photo to najważniejszy konkurs fotografii prasowej na świecie. W tegorocznej selekcji nominowanych znalazło się aż 44 fotografów, w tym Polak – Tomka Kaczora z "Gazety Wyborczej".  Zaprezentował on poruszające zdjęcie o nazwie "Przebudzenie" .


Historia dziewczynki ze zdjęcia:


Znajdująca się na fotografii Tomasza Kaczora Ewa pochodzi z Armenii, wraz z rodziną trafiła do Szwecji. Tam odmówiono jej i bliskim azylu, choć dziewczyna zaczęła już edukację. Ostatecznie rodzina musiała wyjechać do Polski. Zgodnie z przepisami międzynarodowymi w ich przypadku to Polska musi rozpatrzyć wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej. Przez całą sytuację nastolatka powoli zaczęła zamykać się w sobie i zapadła na syndrom rezygnacji trwający u niej przez 8 miesięcy. Jest to choroba wywołana skrajnym stresem, która objawia się m.in. brakiem reakcji na bodźce i rodzajem katatonii 

,,To jest choroba, która dotyka dzieci uchodźców, imigrantów przymusowych, które pod wpływem wielkiego stresu wywołanego groźbą deportacji albo doświadczeniami z kraju pochodzenia, po prostu się poddają. (…) Popadają w stan, który przypomina rodzaj śpiączki".


Fotografię wykonano kilka tygodni po jej przebudzeniu w ośrodku dla cudzoziemców w Dębaku.  

Sam autor zdjęcia mówi:
- Zdjęcie powstało przed bramą ośrodka. Fotografowałem Ewę i jej rodzinę przez około godziny. Gdy rodzice stanęli blisko i położyli na niej ręce, postanowiłem się zbliżyć i tak powstał ten kadr. Chciałem pokazać opiekę, jaką to dziecko zostało otoczone, ale to zdjęcie nie tylko o niej. Chciałbym, żeby przemówiło w imieniu wszystkich dzieci, które zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów i szukania miejsca, gdzie by przyjęto je wraz z rodzinami - podkreśla Kaczor.

W tym momencie Ewa mowi po polsku, normalnie funkcjonuje. Niestety ich sytuacja jest w zawieszeniu bo rownież odmówiono im miedzynarodowej ochrony w Polsce.

W finale konkursu bierze udział 44 fotografów z 25 krajów.
Na tegoroczny konkurs nadesłano 73 996 zdjęć, których autorami jest 4282 fotografów ze 125 krajów. Zwycięzców poznamy 16 kwietnia w trakcie gali w Amsterdamie. Autorzy Zdjęcia Roku oraz Fotoreportażu Roku otrzymają po 10 tys. euro.  


Według szacunków liczba Ormian żyjących na świecie wynosi 11 milionów osób z tego około 3 milionów w Armenii. 


W Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Płocku działają szkoły sobotnie dla dzieci ormiańskich. Nauka prowadzona jest według „Programu autorskiego nauki języka i kultury ormiańskiej dopuszczonego do użytku szkolnego”. Najprężniej działa szkoła w Krakowie, gdzie oprócz lekcji języka ormiańskiego, prowadzone są zajęcia z historii, tańca i muzyki. Przy szkółce działa kółko teatralne „Banali”, które ma na swoim koncie liczne występy na terenie kraju.

W Polsce używanie języka ormiańskiego na co dzień zadeklarowało 1847 osób, w tym 313 osób deklarujących się jako Polacy, 962 osoby deklarujące się jako Ormianie, 572 osoby deklarujące podwójną identyfikacje narodowo-etniczną. W samym 2016 r. wnioski o pobyt w Polsce złożyło 344 obywateli Republiki Armenii.
W ostatnich latach do Polski przybyli także Ormianie uciekający z ogarniętej wojną Syrii. Według szacunków ormiańskich organizacji liczbę wszystkich Ormian żyjących w Polsce należałoby szacować między 15 a 30 tys. osób.




- https://www.press.pl/tresc/60606,world-press-photo-2020_-tomek-kaczor-wsrod-nominowanych-autorow

wtorek, 10 marca 2020

Dzień kobiet w Armenii

Co roku 8 marca to Międzynarodowy Dzień Kobiet, świętowany również w Armenii od 1921 roku.
Armenia Discovery opisuje ten dzień:

,, Międzynarodowy Dzień Kobiet jest oficjalnym świętem pracujących kobiet w Armenii, kiedy mogą cieszyć się dniem, tak jak im pasuje, nie będąc zobligowanymi do pracy w ogóle. Tego dnia inni członkowie rodziny pomagają w obowiązkach domowych, dając gospodynią domowym cały dzień na relaks. Kobiety w całym kraju otrzymują kwiaty, prezenty oraz ciepłe życzenia od rodziny, przyjaciół i innych kobiet.”

8 marca w Armenii rozpoczyna się Miesiąc Kobiet. Tego miesiąca kobiety mogą liczyć na specjalne zniżki w sklepach czy nawet korzystniejsze pożyczki w bankach.

W Armenii silna jest jednak tradycyjna rola kobiet.
53% kobiet w wieku od 15 do 75 nie miało zatrudnienia ze względu na wykonywanie prac domowych. Warto również wspomnieć o różnicy w wynagrodzeniach ze względu na płeć.
Według statystyk państwowych za rok 2018 różnica w pensji wynosi do 35,3% średnio. Kobiety w Armenii zarabiają średnio 64,7% pensji mężczyzny.

Ormianki pomimo przeciwności losu walczą o lepszy los.
Wydarzeniem o którym warto wspomnieć to pierwsza wystawa poświęcona kobietom ,,Women in Politics” jest to część projektu wdrażanego przez UNDP w Armenii w partnerstwie z Ministerstwem Administracji Terytorialnej i Infrastruktury Republiki Armenii.
Drugie wydarzenie związane z sprzeciwem wobec przemocy, która dotyka kobiety w Armenii każdego dnia.
W 2017 roku organizacje zajmujące się tymi sprawami odnotowały ze w latach 2012-2017 w wyniku pobicia przez partnera zmarło 50 kobiet. Historii związanych z przemocą domowa jest w tym kraju wiele. Wobec sprzeciwu takich historii w Erywaniu odbył się sprzeciw wobec władzy. Ludzie wyszli na ulice stolicy z bębnami i innymi instrumentami. Wszystkie materiały i hasła były w języku ormiańskim. Wydarzenie było skierowane do społeczeństwa by zauważyli problem. Wiele osób próbowało zagłuszyć demonstracje, np. głośna muzyka z samochodów.

Przyglądając się sytuacji kobiet w Armenii widzimy jak w niesamowity sposób każdego roku kobiety walczą o swoje prawa.

środa, 4 marca 2020

Niebieska Perła

Jezioro Sevan - „Niebieska Perła” Armenii, jest największym jeziorem na Kaukazie. Jego powierzchnia wynosi 1400 kilometrów kwadratowych, znajduje się na wysokości 1900 m npm. Do Sewanu wpada 28 dużych i małych rzek, ale wypływa tylko jedna - rzeka Hrazdan. Jezioro ma formację wulkaniczną i jest otoczone pasmami górskimi, sięgającymi nawet 3000 m npm. Piękna przyroda i krystalicznie czysta woda tworzą wspaniałe warunki do wypoczynku.

SEVAN ,,Kolory tęczy świecą w jej wodach, podsycane przez wiele legend i opowieści”.



zdj. Magdalena Nestorowicz
,,Dawno, dawno temu istniały żyzne grunty orne i bujne ogrody, które były nawadniane ze źródła wodnego. Był mały, ale mocny, a otwór, z którego wypływał, musiał być zamknięty wielkim kamieniem. Ale kiedyś było nieszczęście: jedno niepoważne piękno, zawsze „unoszące się w chmurach”, wzięło dzban wody i zapomniało zamknąć otwór źródła. Wróciła do domu i poszła spać. A woda przez całą noc tryska potężnym strumieniem i zalewa okolicę. Ludzie wybiegli z domów - a woda zbliżyła się do progu. Wspinali się na drzewa - a woda unosiła się coraz wyżej. Dziewczyna spała i niczego nie podejrzewała.
Potem jeden ze starych mężczyzn krzyknął:

„Niech ten, który to zrobił, zamieni się w kamień!”

I woda przyszła i przyszła. Dopóki nie powstało jezioro i kamienna wyspa, która wciąż góruje nad lazurową powierzchnią Sewanu, niczym głowa tej samej dziewczyny ..."

zdj. Magdalena Nestorowicz


W kategoriach przygody Armenia to zupełnie inny rodzaj niż pozostałe krainy Kaukazu.
A tak naprawdę Armenia to mały górzysty kraj, z niepowtarzalną przyrodę!
Z perspektywy turysty jest to kraina pięknych widoków, niesamowitych gór i surowych krajobrazów, pośród których wyrastają najstarsze monastyry świata.

Armenia zaskakuje na każdym kroku !
Zd. Magdalena Nestorowicz

Khndzoresk



Nie każda wioska w Armenii może sobie pozwolić na zaoferowanie całej gamy, jeśli chodzi o zwiedzanie.

Wieś Khndzoresk to ogromny kompleks z ciekawą listą rzeczy do zobaczenia, która szczególnie w ostatnich latach przyciągnęła wielu turystów. Khndzoresk znajduje się w prowincji Syunik, w pobliżu miasta Goris.

Nowy Khndzoresk został zbudowany w 1950 roku.

Stary Chndzoresk był największą wioską wschodniej Armenii. Pod koniec XIX wieku liczyła 4200 osób, a na początku XX wieku liczyła 8300 osób. W 1913 r. Wieś miała 27 sklepów, 3 farbiarnie, warsztaty skórzane i 7 szkół.

Zabytki historyczne

Khndzoresk jest popularny nie tylko ze względu na swoje historyczne zapisy, ale także zabytki. Należą do nich Twierdza Khndzoresk, Kościół Saint Tadevos, Kościół Saint Hripsime i kościół szkolny „Anapat”. Ten ostatni był również skryptorium. Zachowały się także dwa średniowieczne zabytki wiosenne z XVII wieku. We wsi znajduje się także grób Mkhitar Sparapet. Obok grobowca Mkhitar Sparapet znajdują się groby jego syna Aharona i wielkiej miłości Mkhitar Gohar. Groby te są święte dla Ormian.

Ważnym moment tego regionu to 9 czerwca 2012 r. odbyło się uroczyste otwarcie mostu. Został zbudowany przez przedsiębiorcę z Khndzoreska Zhora Aleksanyana na pamiątkę
Most wahadłowy ma 160 metrów długości, 1,5 metra szerokości i wznosi się 36 metrów nad ziemią. Most łączy dwa brzegi wioski. Celem tego mostu było przyciągnięcie turystów do wioski.

Widok wąwozu z mostu jest wspaniały i lepiej go zobaczyć raz, niż tysiąc razy.

Most nie ma jeszcze oficjalnej nazwy, ale mieszkańcy Khndzoreska nazwali go „Mostem Zhoora”

Wąwóz Khndzoreska po prostu zadziwia i wydaje się, że gra sztuczki ludzkiej wyobraźni, ponieważ patrząc na otaczające go gigantyczne kamienie, w zasadzie zaczynasz myśleć, że olbrzymy kiedyś istniały.


zdj. Magdalena Nestorowicz


zdj. Magdalena Nestorowicz






Ludzie żyli w jaskiniach Khndzoreska do lat 50. XX wieku. W dawnych czasach ludzie mieszkali w piramidach wioski, wykopali sztuczne mieszkania.






zdj. Magdalena Nestorowicz



Ostatnią rzeczą do zapamiętania jest to, że jeśli odwiedzasz wioskę Khndzoresk, pamiętaj, aby spędzić tam cały dzień. Jednocześnie nie zapominaj, że w prowincji Syunik jest mnóstwo zabytków, miejsc przyrodniczych i świętych.
Wśród takich miejsc są Klasztor Tatev, Karahunj, Twierdza Halidzor, Baghaberd, Vorotnaberd, Wodospad Shaki, Diabelski Most i tak dalej.



zdj. Magdalena Nestorowicz
Wąwóz Khndzoresk, Saint Hripsime i Saint Thaddeus to 4,5 km umiarkowanie traffickowany i tylny szlak położony w pobliżu Goris, Syunik, Armenia, który ma piękne dzikie kwiaty i został oceniony jako umiarkowany.
Szlak służy przede wszystkim do pieszych wędrówek, spacerów i wycieczek przyrodniczych. Szlak ten znajduje się w pobliżu wsi Khndzoresk w prowincji Syunik. Z bocza stromych wąwozów są przebijane przez systemy jaskiń, w których żyli mieszkańcy wsi Stary Chndzoresk, chronieni przed ciągłymi potyczkami atakujących armii.

W wąwozie znajdują się kościoły St. Hripsime i St. Thaddeus (Surb Tatevosi, po ormiańsku). Dowódca Mkhitar (Sparapet, po ormiańsku), wybitny ormiański dowódca wojskowy z XVIII wieku i wybitny przedstawiciel Ruchu Wyzwolenia Ormian, pochowany jest na cmentarzu przykościelnym kościoła św. Tadeusza.
zdj. Magdalena Nestorowicz

CHACZKARY

Chaczkar, znany również jako ormiański krzyż.
To rzeźbiony krzyż, często z dodatkowym motywy takie jak rozety, przeploty i motywy botaniczne.
Chaczkary są charakterystyczne dla średniowiecznej chrześcijańskiej sztuki armeńskiej.

Od 2010 r. Chaczkary, ich symbolika i kunszt są wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
zdj. Magdalena Nestorowicz

Najczęstszą cechą chaczkar jest krzyż górujący nad rozetą lub dyskiem słonecznym. Pozostała część kamiennej powierzchni jest zwykle wypełniona skomplikowanymi wzorami liści, winogron, granatów i pasm przeplotu. Czasami chaczkar jest zwieńczony gzymsem zawierającym czasami biblijne lub święte postacie.Większość wczesnych chaczarów została wzniesiona dla zbawienia duszy żyjącej lub zmarłej osoby. W przeciwnym razie miały one na celu upamiętnienie zwycięstwa militarnego, budowę kościoła lub jako formę ochrony przed klęskami żywiołowymi. Najczęstszą lokalizacją wczesnych chaczkarów był cmentarz. Nagrobki armeńskie przybierają jednak wiele innych form, a jedynie mniejszość to chaczkary.

Pierwsze prawdziwe chaczkary pojawiły się w IX wieku. W czasie odrodzenia Ormian po wyzwoleniu spod władzy arabskiej. Najstarszy chaczkar o znanej dacie został wyrzeźbiony w 879 r. (Choć wcześniej istniały grubsze przykłady). Wzniesiony w Garni poświęcony jest królowej Katranide I żonie króla Ashota Bagratuni.

Szczyt sztuki rzeźbiarskiej Chaczkar miał miejsce między XII a XIV wiekiem.
Sztuka podupadła podczas najazdu Mongołów pod koniec XIV wieku. Ożywił się w XVI i XVII wieku, ale wysokości artystycznych XIV wieku nigdy więcej nie osiągnięto.

Dziś tradycja nadal istnieje i nadal można zobaczyć rzeźbiarzy Chaczkarów w niektórych częściach Erewania.
zdj. Magdalena Nestorowicz

Dziś przetrwa około 40 000 chaczarów.
Większość z nich jest wolnostojąca chociaż te rejestrujące darowizny są zwykle wbudowane w mury klasztorne.
Największa zachowana kolekcja chaczarów znajduje się w Armenii, na cmentarzu Noraduz na zachodnim brzegu jeziora Sevan, gdzie można zobaczyć stary cmentarz z około 900 chaczkarami z różnych okresów i różnych stylów.
Najwięcej było wcześniej w Julfie w Nachiczewańskiej Autonomicznej Republice Azerbejdżanu, ale cały średniowieczny cmentarz został zniszczony przez żołnierzy azerskich w 2005 r.

Sztuka rzeźbienia chaczarów była świadkiem odrodzenia jako symbolu kultury ormiańskiej w XX wieku.

Na całym świecie są setki chaczarów, z których wiele stanowi pamiątki upamiętniające ofiary ludobójstwa Ormian.

Khachkars zostały umieszczone w różnych miejscach, w tym w Muzeach Watykańskich.
Ogród pamięci Katedry Canterbury, St Mary's Cathedral, Sydney, Colorado State Capitol, Temple of Peace, Cardiff, Christ Church Cathedral.

Według jednego obliczenia we francuskich lokalizacjach publicznych znajduje się prawie 30 chaczkarów.
Duża część chaczarów, które powstały w historycznej Armenii i okolicznych regionach, we współczesnych czasach stała się własnością Turcji, Azerbejdżanu a częściowo Gruzji i Iranu. W wyniku systematycznej eliminacji chaczarów w Turcji przetrwało tylko kilka przykładów. Niestety tych kilku ocalałych nie zostało odpowiednio sfotografowanych. Trudno zatem nadążyć za bieżącą sytuacją.
Jeden udokumentowany przykład miał miejsce na cmentarzu ormiańskim w Jugha. Jedno ze źródeł mówi, że Chaczkary są niszczone, zaniedbywane lub przenoszone w Armenii. Wśród powodów, dla których wymieniono te chaczkary, wymieniono: dekoracje, aby stworzyć nowe święte miejsca lub zrobić miejsce na nowe pochówki.
Rząd Azerbejdżanu zaprzeczył twierdzeniom, że członkowie Azerbejdżańskich Sił Zbrojnych rozbili chaczkary młotami w Nachiczewanie w grudniu 2005 r. ormiański: Ամէնափրկիչ, co oznacza Święty Zbawiciel jest szczególnym rodzajem chaczkara, w którym na krzyżu znajduje się obraz ukrzyżowanego Chrystusa. Znanych jest tylko kilka takich projektów, a większość pochodzi z końca XIII wieku.


Walka o ekologie!

Armenia jest piękna, to wszyscy wiemy. Góry, przestrzenie i poczucie wolności. Niestety jednak ma też swoje wady a jedną z nich jest świadomość o ekologii. Na północy tego pięknego kraju, w regionie Lori, znajduje się mała, urokliwa wioska o nazwie Mets Ayrum. Wioska jak każda inna - parę domów, góry i jeziorko.
Właśnie z tym „jeziorkiem” jest największy problem, ponieważ pewien przedsiębiorca wpadł na pomysł, że będzie tam wylewał wszystko, co niepotrzebne jego fabryce. Do stawu doprowadził rurę i po problemie. Zakład jest daleko, on ma czyste ręce i spokój z pozbywaniem się niewygodnego towaru. Otóż nie do końca. Dookoła mieszkają ludzie (w jakich warunkach, nawet nie da się opisać) i problem staję się większy. W lecie unosi się zapach całej tej chemii. Ludzie, żeby mieć co jeść, sadzą warzywa, ale te są na starcie skażone nie wiadomo czym. O braku jakiejkolwiek zwierzyny dookoła nawet nie mówię. Mało? To jezioro ma ujście i rzeka spływa do wiosek niżej, powodując te same problemy. Ludzie chorują, mają problemy z oddychaniem.
Sprawa jest o tyle ciekawa, że szef organizacji w której pracuję (CCMS) zorganizował protest. Zwołał ludzi, media, polityków. Wszystko po to, by uświadamiać ludziom jak ekologia jest dla nas ważna. Dzień po proteście do w naszym biurze odbyła się rozprawa sądowa, w wyniku której sąd ustalił, że właściciel firmy ma wypłacać odszkodowania za zachorowania, ogrodzić teren, a z czasem wprowadzać filtry. Pomyślicie, że to nic. Tutaj jednak to wielki krok w stronę dbania o środowisko. To jedna z pierwszych tego typu akcji w Armenii, a z pewnością pierwsza w Lori. Jak to mi powiedział mój szef: „To dopiero początek”

wtorek, 3 marca 2020

św. Hripsime

Upamiętnienie św. Hripsime i jej towarzyszy

Szlachetna Hripsime była jedną z 37 chrześcijańskich mniszek, które wraz z Otchłanią Gayane żyły w okresie panowania rzymskiego króla Dioklecjana (284-305 lat) w klasztorze św. Pawła w górach Rzymu.

Hripsime urzekła Króla swoją olśniewającą urodą, która chciała się z nią ożenić. Nieposłuszne królowi pobożne zakonnice, dowodzone przez Otchłań Gayane, uciekły z Aleksandrii.
Zgodnie z tradycją Święta Matka Chrzestna ukazała się im i powiedziała im, aby wyjechali do kraju Araratii - Armenii. Zakonnice poszły więc do Vagharshapat. Po drodze, mijając Górę Varague, Hripsime zakopała w ziemi relikt z drewnianego Świętego Krzyża, który zawsze miała na szyi. Relikwia została odkryta cudem w VII wieku i od tego czasu Święto Świętego Krzyża w Varague zaczęło być obchodzone w Kalendarzu Armeńskiego Kościoła Apostolskiego wraz z innymi świętami poświęconymi Świętemu Krzyżowi. Król Armenii Tiridates, uświadamiając sobie historię mniszki, sam chciał wziąć ślub z Hripsime.
Kobieta zostala przywieziona do pałacu, a Gayane został również przywieziony do pałacu, aby przekonać Hripsime do posłuszeństwa wobec króla. Ale nawet w ten sposób królowi nie udało się ożenić z Hripsime i Krol rozgniewal się, nakazując zabić wszystkie zakonnice.

Dziewięć dni później św. Grzegorz Iluminator odnalazł relikwie mniszek i zakopał je, zbudował męczenniki w tych miejscach, gdzie w przyszłości wzniesiono klasztory św. Hripsime, św. Gayane i św. Szoghaka.

Mardyria zakonnic jest punktem zwrotnym w historii narodu ormiańskiego.
Po ich męczeństwie św. Grzegorz Iluminator został wyprowadzony z dołu po ponad 13 latach więzienia za szerzenie światła Chrystusa w Armenii.

W Ormiańskim Kościele Apostolskim w dniach świąt poświęconych pamięci św. Hripsime i jej towarzyszy odprawiana jest Boska liturgia we wszystkich kościołach ormiańskich.
W przeddzień święta odbywają się ceremonie, które rozpoczynają się po nabożeństwie wieczornym, zaśpiewane są hymny i pieśni kościelne poświęcone zakonnicom.
zd. Magdalena Nestorowicz

poniedziałek, 2 marca 2020

Garnu tacar

Świątynia Garni
zdj. Magdalena Nestorowicz

Znajduje się w wiosce Garni w prowincji Kotayk w Armenii i była niegdyś świątynią pogańską poświęconą ormiańskiemu bogu słońca Mihrowi.

Historia świątyni

Garni znajduje się w bardzo strategicznym miejscu, na klifie, z widokiem na pasmo górskie Geghama oraz rzekę Azat w pobliżu Równiny Ararat. Świątynie zbudowano po raz pierwszy na rozkaz króla Armenii Tiridatesa I.
Informacje niestety są sprzeczne z opinią wielkiego ormiańskiego historyka Movsesa Khorenatsiego, który przypisał budowę świątyni Garni Tiridatesowi Wielkiemu -
pierwszemu chrześcijańskiemu królowi Armenii.

Inni naukowcy twierdzą, że nie była to świątynia, lecz dawny grobowiec jednego z proromańskich królów Armenii. Argument ten podtrzymują podobieństwa strukturalne między Garni a kilkoma mauzoleum w Azji Mniejszej. Badacze zgadzają się, że istniał również ogromny mur obronny zbudowany z monolitycznych kamieni zamiast zaprawy który został zbudowany prawdopodobnie w I w. Wiele Świątyn zbudowano po raz pierwszy na rozkaz króla Armenii Tiridatesa I. Informacje niestety są sprzeczne z opinią wielkiego ormiańskiego historyka Movsesa Khorenatsiego, który przypisał budowę świątyni Garni Tiridatesowi Wielkiemu - pierwszemu królowi.

Tiridates I jest przede wszystkim pamiętany w historii Armenii za swoją wizytę w Neapolu i Rzymie. Założyciel dynastii Arsacid w Armenii Tiridates I był wykwalifikowanym dyplomatą i miłośnikiem sztuki. Chociaż rzymski historyk Tacyt twierdził, że Tiridates I był zainteresowany wszystkimi rzeczami rzymskimi, bardziej prawdopodobne jest, że ekspozycja Tiridatesa i zainteresowanie kulturą grecko-rzymską były głęboko zakorzenione, biorąc pod uwagę fakt, że jego matka była Greką i że mówił płynnie po grecku.

Obszar otaczający świątynię Garni działał jako królewski garnizon i forteca wojskowa w czasach starożytnych i średniowiecznych. Później został otoczony rzymskimi łaźniami a także kościołem. Pozostaje poważna debata akademicka czy Garni działał również jako pałac letni w późnej starożytności. Badacze zgadzają się, że istniał również ogromny mur obronny zbudowany z monolitycznych kamieni zamiast zaprawy który został zbudowany prawdopodobnie w I w. Wiele chaczarów (stela pamiątkowa z krzyżem) znajduje się obok świątyni Garni.
zdj. Magdalena Nestorowicz
(chaczar)

Architektura

Świątynia Garni jest jedyną zachowaną pogańską świątynią w Armenii i jedyną klasyczną budowlą, która wciąż stoi w tym kraju.

zdj. Magdalena Nestorowicz










  Swiatynia zbudowana jest z szarego bazaltu wydobywanego z okolic Garni. Świątynia ma 24 kolumny jonowe o wysokości 6,54 m (21,5 stopy). Sześć znajduje się w przedniej i tylnej części świątyni, a osiem po bokach. Niektórzy badacze uważają, że kolumny pierwotnie pochodziły z Azji Mniejszej i że mogą symbolizować 24 godziny na dobę.Cella ma około 7 m wysokości, 8 m długości i 5 m szerokości. Ponieważ może pomieścić tylko około 20-25 osób w środku wielu historyków i archeologów uważa, że ​​pierwotnie trzymał posąg, być może boga słońca Mihr lub Helios

poniedziałek, 24 lutego 2020

Ukryte skarby Armenii


W Armenii możemy zobaczyć niemal wszystkie piękna stworzone przez naturę: góry, jeziora i rzeki.
Istnieją również wspaniałe unikalne wręcz niewiarygodne wodospady.

Wodospad Shaki znajduje się w Armenii, nad jeziorem Shaki.

Wysokość wynosi 18 m.

Wodospad znajduje się 3 km na północny zachód od miasta Sisia w wąwozie rzeki Vorotan.

Według legendy wrogowie porwali 93 piękności z wioski Gegharkuni dla ich dowódcy, który zatrzymał się w Mughanie ze swoją armią. Kiedy karawana jeńców była na miejscu, kobiety zwróciły się do najeźdźcy z prośbą:
„Droga była długa i wyczerpująca. Staliśmy się zakurzeni i brudni. Pozwól nam się wykąpać w rzece, a następnie pojdziemy w kierunku”.
Najeźdźcy zgodzili się.
Panie rozebrały się i wskoczyły do ​​rzeki Vorotan. Zatonęły i zniknęły. Tylko niebieskooka dama o imieniu Shake przepłynęła rzekę, próbując uciec. Najeźdźcom udało się ją dogonić, ale w tej samej chwili pojawiła się pod nią skała, a woda, płynąca ponad nią, ukryła ją pod pianami.

Po tej historii wodospad i wioska, w której się znajduje, zostały nazwane Shaki

Z ciekawostek:

Wykopaliska archeologiczne na terenach wodospadu Shaki odkryły kilka unikalnych jaskiń i ślady ludzkiej egzystencji z epoki kamiennej.


Zapewne wielu z nas patrząc na mapę świata nie zwraca zbyt dużej uwagi na kraje leżące na Zakaukaziu a w szczególności na Armenię. Jestem pewna każdy kto przekroczy granice Armenii zostanie nią oczarowany.

Każdego dnia, miesiąca odkrywam ten niesamowity kraj i zaskakuje mnie za każdym razem!

piątek, 14 lutego 2020

Powrót do lat dzieciństwa

Podczas każdego wyjazdu na summer camp moim głównym zadaniem była praca z dziećmi.
Tutaj letnie pełne słońca dni mijają jeden za drugim w niesamowicie szybkim tempie.
Z pozoru nie różnią się bardzo od siebie. Z pozoru. Bo każdy z nich wnosi coś nowego.

Ormiańskie dzieci uwielbiają wspólne gry – w nogę, w dwa ognie, w raz dwa trzy w cokolwiek, co zawiera w sobie piłkę albo bieganie.

Uwielbiam obserwować zmiany jakie zachodzą w dzieciach. Na początku wszystkie wystraszone oczy zwrócone w moją stronę. Po tygodniu zaczynają się otwierać, pojawiają się uśmiechy. Oczy zmieniają swój wyraz już nie są nieśmiałe a pełne radości.

zdj. Magdalena Nestorowicz
zdj. Magdalena Nestorowicz
zdj. Magdalena Nestorowicz




Zaczynamy wiec zajęcia art. w świetlicy szkolonej miejscowość Ayrum, Armenia.

Byłam zaskoczona tym jak szybko i łatwo dzieci się angażowały.








Ormiańskie dzieci tez uczą !

Ulubiona zabawa : Kto tutaj rządzi?

Jedno dziecko wysłane jest za drzwi. Pozostali siedzą lub stoją w kole i ustalają między sobą, kto tutaj rządzi. Uczestnik ten demonstruje jakiś ruch, który powinien jak najszybciej i możliwie płynnie zmieniać. Reszta grupy musi go bacznie obserwować i zwracać uwagę na te same zmiany, by się do nich szybko dostosować. Dziecko zza drzwi próbuje odgadnąć, kto steruje ruchami grupy.
Gra uczy spostrzegawczości, kreatywności i można grać bez końca!

zdj. Magdalena Nestorowicz



Trzeba tu przejechać, zobaczyć i doświadczyć. Coś pięknego!

Zwykły i niezwykły uścisk dłoni i uśmiech. Po prostu bycie ze sobą nawzajem. Czasami bezradność bo nie do końca się coś zrozumiało, ale w końcu dochodzi się do wniosku ze język nie stanowi problemu..... ze nic nie stanowi problemu jeśli chce się być i pomagać.




Wolontariat to uśmiech, podanie dłoni dziecku, zatemperowanie ołówka, śpiew, wspólny rozmowy , rozwiązywanie zadań, przyklejenie plastrów. To rzeczy małe, ale to właśnie te rzeczy tworzą całość.
Ludzie mają tutaj naprawdę niewiele a jednak mają znacznie więcej od nas - radość, wdzięczność i piękną prostą wiarę! A dzieci największe uśmiechy na świecie.

czwartek, 13 lutego 2020

Tjarndaracz 14 luty w Armenii

Każdego roku 14 lutego, 40 dni po Bożym Narodzeniu, Ormiański Kościół celebruje czterdziestodniowe dziecko w świątyni poświęconej Jezusowi, Tyarnaradach.

Święto Tyarnadaraj jest zaproszeniem do pójścia przed Panem.
Zgodnie z prawem rodowym kobieta, która urodziła czterdziestodniowego pierworodnego, musi pójść do świątyni, ofiarować Bogu prezenty i otrzymać błogosławieństwo.

Zgodnie z zasadami ustanowionymi przez Ormiański Kościół Apostolski, dziecko jest chrzczone matka przychodzi do świątyni ze swoim dzieckiem przez 40 dni, kapłan oddaje je Bogu.
Maryja zabiera Jezusa do świątyni przez czterdzieści dni:

,, Oto pobożny stary człowiek imieniem Symeon, któremu Bóg nakazał, aby nie widział śmierci, dopóki nie zobaczy Zbawiciela świata i ludzkości. Kierowany przez Ducha Świętego, zna Zbawiciela i spotyka dziecko Jezusa". Stąd wyrażenie „przed Panem".

Zgodnie z tradycją ludową głównym rytuałem Tiarntarnach było rozpalenie ogniska i celebrowanie ognia wokół niego. Pożary były głównie palone z kłosów pszenicy.
Podczas tego dnia kobiety przyniosły na tacy świąteczne potrawy Tyarnadaraja: ciecierzycę, rodzynki, orzechy, pieczony groszek.
zdj. Magdalena Nestorowicz
zdj. Magdalena Nestorowicz





Wcześniej istniały prognozy dotyczące ognia dymu. Podążając za kierunkiem dymu, Ormianie określili roczny plon: jeśli dym skręcił na południe lub wschód, oczekiwali obfitych zbiorów, a jeśli skierowałby się na północ lub zachód to susza.

Ormianie palą w cerkwiach świece, które później zabierają do domu. Zapalają je, kiedy szaleje burza, grad, co ma pomóc ochronie plonów przed zniszczeniem, a w czasie suszy stanowi prośbę o deszcz. Świecę odpalano od cerkiewnej i zabierano do domu, gdzie od niej rozpalano ognisko.












Świece Trendez były specjalnym tańcem dla nowożeńców.

Siedem małżeństw ze świecami lub pochodniami otaczało tańczących nowożeńców, aby uchronić ich przed złem i tańczyli w kręgu. Nowożeńcy również skaczą przez ognisko trzymając się za ręce, aby odgonić złego ducha na cały kolejny rok.
zdj. Magdalena Nestorowicz
Ormianie palą w cerkwiach świece, które później zabierają do domu. Zapalają je, kiedy szaleje burza, grad, co ma pomóc ochronie plonów przed zniszczeniem, a w czasie suszy stanowi prośbę o deszcz. Świecę odpalano od cerkiewnej i zabierano do domu, gdzie od niej rozpalano ognisko.
Tjarndaracz rozpoczynał czas wiosennego siewu i ogień z ogniska miał ożywić siłę słońca dającą życie. 
Ormianie obchodzą to święto, prosząc o urodzaj i dobrobyt.

Skrzydla Armenii

Bogactwem Armenii jest HISTORIA.

zdj. Magdalena Nestorowicz
To kościoły!

To pierwszy na świecie kraj który przyjął chrześcijaństwo! Już w 301 roku.

Dziś chciałam Was zabrać do klasztoru Tatew, znajdujący się niedaleko miasta Goris w Armenii.

To najstarszy i najważniejszy kościół pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła zbudowany w latach 895-906.


Klasztor położony jest na skalistym urwisku, wygląda jak twierdza.

Droga również jest kręta nad przepaściami, dostępna tylko dla samochodów terenowych lub koni.

Od 2010 roku możesz dotrzeć do klasztoru dzięki powietrznemu tramwajowi czyli kolejce liniowej NAJDŁUŻSZEJ NA ŚWIECIE 5752 metry nazwana ,,skrzydła Tatewu’’

Najwyżej położony punkt, z którego roztaczają się przepiękne widoki, m.in. na Diabelski Most, znajduje się na wysokości 320 m ponad Worotańską Doliną. 


zdj. Magdalena Nestorowicz
Przed najazdem na Armenię w 1170 roku przez Seldżuków w tym klasztorze znajdował się srebrny Krzyż Babneński ,,wzrostu człowieka”. Z umieszczoną w nim drzazgą z krzyża Jezusa, a także relikwiami św. św. Jana Chrzciciela, Stefana, Rypysme i Gajane. W końcu XIV w. Hovghanes Worotnetsi (1315-1388) założył w Tanewskim monastyrze Uniwersytet – największy na południowym Kaukazie. Wykładano w nim filozofię, teologię, gramatykę, fizykę, matematykę i astronomię, kaligrafię, język ojczysty, literaturę, historię i architekturę. To właśnie tu zamieszkiwali filozofowie, pisarze, artyści i około 500 mnichów.
zdj. Magdalena Nestorowicz




Będąc na miejscu zobaczymy filar Swinginging z czasów średniowiecza, który został zbudowany na początku X wieku, stare fresky mistrzów europejskich oraz starą olejarnię z młynkami do kamienia. Na terenie klasztoru znajduje się również kilka bardzo ciekawych chaczkarów – charakterystycznych dla Armenii steli zwanych kamiennymi krzyżami.

Z ciekawostek :

Na dziedzińcu znajduje się kilkumetrowa kamienna kolumna, na pierwszy rzut oka niepozorna, zwana – Gawazan.
Kolumna ta poukładana z niewielkich kamieni, poza walorami estetycznymi ma/miała przede wszystkim ostrzegawczo-informacyjne zadanie.
Sposób ułożenia na sobie kolejnych kamiennych pierścieni powoduje, że przy najmniejszych ruchach tektonicznych cała konstrukcja odchyla się lekko od pionu stając się swoistym, kamiennym sejsmografem i kiedy drgania ustawały kolumna powracała do pionu.
Dodatkowo, podobno miała także za zadanie alarmować o zbliżaniu się wrogiego wojska.
Jest to unikalna, 8-metrowej wysokości „tańcząca kolumna” wzniesiona w 904 roku. Na jej szczycie stoi ażurowy chaczkar.

zdj. Magdalena Nestorowicz


Klasztor średniowieczny Tatew położony nad przepaścią zdecydowanie miejsce godne zobaczenia, a sposób dotarcia do niego również pełen wrażeń.

środa, 12 lutego 2020

Baśniowe zakątki Armenii

zdj. Magdalena Nestorowicz
Ormianie często wznosili kamienne klasztory u podnóża gór, na niedostępnych skałach czy nad przepaściami. Niekiedy dojść do nich można jedynie pieszo, a ich niedostępność potęguje magiczne wrażenie zagubionego świata.
Ormiańskie klasztory są surowe. Nie ma w nich obrazów, bogato zdobionych rzeźb i drogocennych przedmiotów. Często jedynym światłem rozświetlającym mrok jest ogień świeczek zapalonych w intencji przez wiernych.

W Armenii, ku mojemu zaskoczeniu, nie mam dość zwiedzania średniowiecznych klasztorów to jeszcze bardzo długo nie mogłam się zdecydować, który podoba mi się najbardziej.

Haghpat to średniowieczny kompleks klasztorny położony w regionie Lori w mieście Haghpat. Został zbudowany w 10 wieku.

zdj. Magdalena Nestorowicz





Jeden z największych, imponujących kompleksów klasztornych w Armenii, w którym można zobaczyć najbardziej charakterystyczne cechy średniowiecznej architektury ormiańskiej.


W skład klasztoru wchodzą:
- kościoły Saint Nshan, Saint Grigor i Saint Astvatsatsin,
- dziedziniec,
- repozytorium,
- dzwonnica,


zdj. Magdalena Nestorowicz
Klasztor Haghpat został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Z ciekawostek :

Armenia ma najwyższy wskaźnik bioróżnorodności na świecie. Na 1 km kwadratowy przypada aż 100 gatunków!
Na tak niewielkim obszarze występuje aż sto gatunków roślin endemicznych.

zdj. Magdalena Nestorowicz
Jednym z najbardziej znanych mieszkańców Haghpat był XVIII-wieczny poeta i muzyk, Sayat Nova. Artysta tworzył równie dobrze po ormiańsku, turecku i gruzińsku i przypisuje się mu ponad 200 utworów muzycznych, choć uważa się, że napisał tysiące. Poezja i muzyka Sayat Nova zawierają aluzje do ormiańskiego folkloru.

Próbką z jego wczesnego okresu jest pierwsza zwrotka utworu minstrel, piosenka o miłości: „Nie wzdycham, a ty jesteś moją duszą!” (Tłum. Alice Stone Blackwell):

Nie wzdycham, a ty jesteś moją duszą! Dobra, jesteś dla mnie
Złoty kielich z wodą wypełnioną nieśmiertelnością.
Siadam, aby na mnie padł cień twój, słodki;
Jesteś namiotem haftowanym złotem, aby uchronić mnie przed upałem.
Najpierw usłysz moją winę, a jeśli chcesz, to zabij tego błędnego człowieka;
Ty masz wszelką moc; dla mnie jesteś sułtanem i chanem.


Sayat Nova stracił swoją pozycję, kiedy zakochał się w siostrze króla, księżniczce Annie i resztę życia spędził na wygnaniu, ostatnie lata w Haghpat nosił pod imieniem ojca Stepanosa.
Jego piosenki przetrwały do ​​dziś i są uważane za klejnoty ormiańskiej muzyki ludowej.

Kaukaskie monastyry mają w sobie coś czego brakuje współczesnym, betonowym kościołom. Magię i klimat. I taka właśnie jest Armenia baśniowa z niesamowitą historią która poczujemy w średniowiecznych klasztorach. Zatrzymasz się tu na chwile w zadumie i wzruszysz się słuchając w ciemnej jaskini ormiańskiego chóru.

wtorek, 11 lutego 2020

Odkrywanie ukrytych klejnotów Armenii

Poznaj kompleks jaskiniowy Zarni-Parni w Prowincji Lori.


W kompleksie Zarni-Parni to jaskinie (miejscowi nazywają ją starą fortecą, ponieważ służyli jako forty podczas najazdów tatarskich, tureckich i perskich).

W kompleksie znajdują się tak zwane „Zarni Er” i „Parni Er”.

Można również tu odkryć piękne starożytne atrybuty, przedmioty mieszańców jakie mieli w swych domach dawno temu.

zdj. Magdalena Nestorowicz
zdj. Magdalena Nestorowicz


Odpoczywając będziesz miał okazję podziwiać oszałamiający krajobraz prowincji Lori. 
zdj. Magdalena Nestorowicz
zdj. Magdalena Nestorowicz





Kolejny powód dlaczego warto przyjechać ??

Hovhanness Imastaser - mistrz literatury ormiańskiej.
To właśnie w tym miejscu mieszkał i tworzył swoje arcydzieła.

Myśle ze jeśli przyjedziesz do Zarni-Parni poznasz odpowiedz co przyciągnęło artystę do tego miejsca.

Kolejnym ekscytującym zakątkiem tego obszaru jest winiarnia, w której można spróbować lokalnego wina i zjeść pyszne tradycyjne jedzenie.

W tym nadzwyczajnym miejscu organizowane są również wystawy i wydarzenia kulturalne.




Zrani-Parni to magiczne, urzekające, zachwycające wręcz nierzeczywiste miejsce


Mieszkając w Alaverdi wracam czesto do tego miejsca jest dla mnie baśniowo zaczarowanym klejnotem Armenii. 



Zauważenie, poznanie i zrozumienie tematu tabu w Armenii.


 
We wszystkich regionach Armenii preferuje się pierworodnego syna.
Taka preferencja najbardziej jest widoczna w regionach Lori, Ararat, Shirak.
Wyniki badań pokazuje ze ogromna ilość kobiet urodziły chłopca podczas pierwszej ciąży.

Problem aborcji ze względu na płeć w Armenii jest bardzo problematyczny, obraz jest bolesny. Aborcja na życzenie do 12 tygodnia jest legalna. Płeć dziecka z całą pewnością można potwierdzić dopiero kilka tygodni później. Fakt że coś nie jest legalne nie znaczy, że nie jest do zrobienia. Są różne sposoby na obejście prawa. Kobiety proszą by nie rejestrować ciąży do momentu poznania płci.

W Armenii w ciągu ostatnich 25 lat nie urodziło się około 40.000 dziewcząt.


Jeśli wszystko pójdzie w tym tępie według danych ONZ do 2060 urodzie się nie więcej niż 93.000 dziewcząt.

Zgodnie z statystykami w Armenii nie rodzi się co roku 1400 dziewcząt.

Ponad 40.000 niezamężnych kobiet zostało zabitych w tym kraju w ciągu ostatnich 25 lat tylko z jednego powodu: rodzice chcą syna.

Kto bardziej życzy sobie męskiego potomka – kobieta czy rodzina?

Czasem trudno dociec, gdzie jest początek tej historii. Każda teściowa – a w ormiańskim domu to kobieta-instytucja – kiedyś sama była młodą mężatką na którą otoczenie wywierało presję. Również miała „dać chłopca”. Jeśli najpierw urodziła córkę to życie obu stawało się trudne. Taka dziewczynka dorastała w domu w którym bracia byli faworyzowani lub wciąż wyczekiwało się chłopca. W ten sposób rozwijała w sobie przekonanie, że ona sama rodzicom nie wystarczy. Dom żeby był domem, potrzebuje małego mężczyzny.

Statystyki uderzają a prawda boli. Dociera wszystko do mnie w ułamkach zdarzeń w skrawkach relacji. Mieszkając w Alaverdi, poznając mieszkańców historie Armenii zrozumiałam przyczynę aborcji.


Chłopcy są silni, a siła liczy się zawsze – podczas pokoju i na wojnie. Syn pomoże na co dzień ojcu w ciężkiej pracy, będzie dla niego podporą. A kiedy trzeba ochroni też kobiety i ojczyznę.

Na Kaukazie wojna to nie abstrakcyjny koncept. W granicach państwa żyje ponad 3 miliony ludzi, poza nim – prawie 8 milionów.
Z czterech sąsiadów ten mały kraj utrzymuje stosunki dyplomatyczne tylko z dwoma – Gruzją i Iranem.
Od ludobójstwa dokonanego na Ormianach w 1915 relacje z Turcją nie należą do prostych.
W 1993 została zamknięta granica armeńsko-turecka.
Od 1988 roku Armenia prowadzi z Azerbejdżanem nieustanny spór o Górski Karabach, choć jego korzenie są wcześniejsze.
W latach 1988–1994 państwa te prowadziły regularną wojnę, następnie konflikt został zamrożony, jednak do dziś się tli. Co jakiś czas dochodzi do zbrojnych incydentów, strzały słychać było także w tym roku.

Od 2016 roku w Armenii wprowadzony obowiązkowa 2 letnia służbę wojskowa. 

Sytuacja jest bardzo trudna ale pomimo wszystkiego całej historii Armenia chce przetrwać jako suwerenny kraj.



11 października do Międzynarodowy Dzień Dziewczyny obchodzony dopiero od 2012 roku w Armenii.


Mieszkając i żyjąc w tym kraju widzę ze mieszkańcy chcą zmian.


Temat aborcji przestaje być tematem tabu.

Inicjatywa Facebooka

,,Unborn Girls of Armenia” przy wsparciu World Vision Armenia i ONZ organizują akcje, np.



,,Lilit nie urodziłam się ponieważ byłam dziewczynką”


,,Tatevik, nie urodziłam się ponieważ pierworodny musi być z konieczności chłopiec ”


Ogranizacja w której mam zaszczyt pracować jako wolontariusz również porusza ten problem. Miasto Alaverdii



Przyjechałam na wolontariat by działać i pomagać, robie to oczywiście prowadzę zajęcia art, zjecie językowe, sprawia mi to ogromną radość. Jednak najważniejsze to uczę się tworzenia nowych dróg - wspólnie z organizacją goszcząca i jej środowiskiem lokalnym.